• ślubny savoir vivre2Wesele to takie dziwne przyjęcie, podczas którego spotykają się osoby, które nie zawsze się nie znają a zaczynają, w pewnym sensie, tworzyć rodzinę. Aby nie popełnić gafy przy przedstawianiu Waszych gości, tym samym nie urazić nikogo, proponuję kierować się następującymi zasadami:

     

     

     

     

     

    • Kobietom przedstawia się mężczyzn- wyjątkiem jest to, gdy mężczyzna jest dużo starszy od kobiety, wówczas kryterium płci schodzi na bok. Przykład: Marysiu, chciałabym Ci przedstawić Karola- kuzyna Tomka. Marysia to moja przyjaciółka, poznałyśmy się jeszcze w liceum.
    • Przedstawiając męża, nie mów o nim per pan. Jeśli goście znają wasze nazwisko, wystarczy, że powiesz: „To mój mąż Marcin”. Jeżeli przedstawiasz kobietę, która nosi inne nazwisko niż jej mąż, powiedz: „Chciałabym przedstawić Monikę Kowalską i jej męża Jana Nowaka”
    • Przy przedstawianiu krewnych wyjaśnij łączącą Was relację: np. „Chciałabym przedstawić Panu, moją siostrę Katarzynę Andrzejewicz”
    • Gdy przedstawiasz parę, która nie jest małżeństwem, używaj imion i nazwisk
    • Gdy przedstawiasz nowo przybyłych gości większej grupie osób, powiedz głośno ich imiona i nazwiska, a następnie poproś innych, żeby sami im się przedstawili.
    • W odpowiedzi na przedstawienie powiedz „Dzień dobry”, „Cześć”- w zależności od różnicy wieku, dodaj: „Miło mi cię poznać” i wymień imię nowo poznanej osoby. Dzięki temu pokazujesz, że uważnie słuchałeś.
    • Utrzymuj kontakt wzrokowy z osobą, którą właśnie poznałeś
    • Zapamiętaj imię nowo poznanej osoby.

    Mam nadzieję, że zasady te nie są Wam zupełnie obce. Pochodzą one z książki „Współczesne maniery”, której autorkami są Dorothea Johnon- założycielka Szkoły Etykiety w Waszyngtonie i jej wnuczka światowej sławy aktorka Liv Tyler.

    Gorąco polecam tę pozycję, bo w sposób bardzo przystępny zwraca uwagę na niesamowicie istotne kwestie, które nawet jak znane, warto je czasem powtórzyć.

    Zdanie, które kilkukrotnie pojawia się w poradniku to słowa: „Lepiej mieć wiedzę i z niej nie korzystać, niż jej potrzebować a nie mieć” wypowiedziane przez Jack’a Valenti. Ja się pod tym podpisuję.